Zbrodnie niemieckie

Do wcześniej wymienionych, dobrze znanych nazwisk osób zastrzelonych bądź zamordowanych w okolicach Poznania i Pomeranii należy dodać następujące nazwiska:

Roman Komierowski z Komierowa, Papieski Szambelan (nb. dr Roman Komierowski, doktor prawa, były członek Reichstagu, w rzeczywistości zmarł w 1924. Według bratanka/siostrzeńca, Rafała Komierowskiego, 04.09.2007, to był Tomasz Komierowski – 1885-1939 – który został aresztowany wczesnym rankiem 1 września 1939 w miejscowości Komierowo i brutalnie zamordowany 4 września w pobliskiej Skarpie); Marian Sumiński z Kuczyny; hrabia Henryk Grocholski z Zimnowody (Zimnejwody); Jozef Korytowski z Chwałkowa; Ignacy Mlicki z Pokrzywnicy; Stanisław Mlicki z Kownat; Fenrych z Pudliszek; Taczanowski z Wilczyna; Edward Poniński z Kościelca; Speichert; Doerffer z Brzostownicy; Święcicki z Trabinka; Ponikiewski; hrabia Mielżyński; Dziembowski; Glabisz; Antoni Pacyński z Gaju; Edward Trzciński z Gocanówka; Brzeski z Wólki; R. Poniński; Goetzendorff-Grabowski z żoną.

Po aresztowaniu, Edward Mieczkowski wieziony był na boso przez parę kilometrów, po czym zastrzelony w tył.

Wiele rodzin zostało całkowicie wymordowanych. Znanym przypadkiem jest rodzina Sierakowskich, znani polscy właściciele majątków ziemskich. Posiadali Waplewo we wschodniej Prusji ze wspaniała biblioteka i kolekcja dziel sztuki. Hrabia Sierakowski wraz z zona, córką i zięciem zostali zastrzeleni.

Rodzina Gniazdowskich została zamordowana w podobny sposób.

W przeciągu kilku tygodni trzech członków znanej od wieków rodziny Donimirskich zostało zamordowanych: Jan Donimirski z Tarchalina, Jerzy Donimirski z Gołanic i Witold Donimirski z Maruszy. Czwarty członek rodziny, Jan Donimirski z Łysomic zmarł, według raportu, podczas pracy, jako więzień naprawiając most nad Wisła w Toruniu stojąc w wodzie po klatkę piersiową.

Poniższy tekst jest raportem opisującym losy rodziny Taczanowskich i Mlickich. Kazimierz Taczanowski, lat 70, właściciel majątków ziemskich(ziem) w Wilczynie i Kownatach, został aresztowany przez agentów Gestapo z Konina, miasta z sąsiadującego hrabstwa/powiatu.

Po zapłaceniu Gestapo kaucji w wysokości 10000 zloty został zwolniony i zapewniony, ze nic juz nie grozi ani jemu ani jego zięciowi panu Mlickiemu z Gnoja. Wilczyn był przez pewien czas pod całkowitymi rządami niemieckimi, dlatego rodzina Taczanowskich i Mlickich mieszkała w Kownatach.

Wieczorem 13 listopada 1939 roku usłyszeli gwałtowne walenie do bramy, która o tej godzinie była zamknięta. Dom stal przed rozległymi obszarami leśnymi, którędy właściciel i jego rodzina mogli bez problemu uciec gdyby przewidzieli niebezpieczeństwo. Jednakże w obliczu otrzymanej gwarancji spokoju i wolności, nie przyszło im do głowy, ze przyjechali do nich Niemcy. Brama została otworzona. Wtargnął miejscowy powiernik, niejaki Gappert z Berlina, największy sadysta w rejonie. Z miejsca aresztował będącego juz w podeszłym wieku Taczanowskiego wraz z jego synem Zygmuntem i zięciem Stanisławem Mlickim. Zabrał ich do swojego samochodu, w którym miał odpowiednią eskortę agentów z Gestapo. Pojechali do lasu i rozkazał więźniom wysiąść. Miejsce oświetlały reflektory samochodu. Jeden z Niemców powiedział: „Zostaw starego dla mnie. Zajmę sie nim.” Zatem Taczanowski ze strażnikiem zostali w tyle. Na oczach ojca niemal na raz, Geppert zastrzelił młodego Taczanowskiego i jego szwagra, Mlickiego. Widząc to, starszy Taczanowski z całej siły instynktownie uderzył niemieckiego strażnika i uciekł w kierunku kolei miejskiej. W tym czasie, nadjeżdżał pociąg towarowy wypełniony burakami cukrowymi. Udało mu sie dojść daleko wzdłuż torów i przekroczyć je zanim podjechały wagony. Niemcy otworzyli ogień w jego kierunku, ale przejeżdżający pociąg, dal mu czas na ukrycie. Nagroda w wysokości 10000 złotych została wyznaczona za jego zatrzymanie.

Komentarze są wyłączone.